Wczoraj wybrałam się, za namową koleżanki (Alutki :*) do Biedronki. Wyszłam z niej z paroma kosmetykami, za wszystko zapłaciłam 18zł (!). Byłam bardzo miło zaskoczona tymi zakupami, bo po prostu są to produkty, może nie ekskluzywne, ale na pewno na dość wysokim poziomie, użyłam juz chociaż raz wszystkich, więc myślę, że mogę tak powiedzieć. W czasie testowania, będę na bieżąco robić recenzje, bo głównie po to założyłam ten blog ;) W sumie, w Biedronce kupiłam 5 produktów, a od konsultantki Avon mojej mamy kupiłam jeden produkt.
Peeling, który pachnie przepięknie. Zastanawiałam się między borówkowym, a z mango, ale cieszę się, że wybrałam ten z mango, bo pachnie słodko i naprawdę ładnie, nie chemicznie. Nie jest specjalnie twardy, nawet dla mojej dramatycznie suchej skóry na nogach.
Dwa produkty do stóp, żel antyperspirant, który wzięłam przez pomyłkę, chodziło mi bardziej o nawilżenie, oraz peeling, który jest dość twardy i dla mnie śmierdzi niesamowicie, ale pozostawia stopy miękkie i naprawdę działa.
Byłam mile zaskoczona wielkością i obfitym nasączeniem - są wielkie i wydajne.
Jeszcze nie próbowałam, ale mam nadzieję na pachnącą kąpiel.
No i Avon haul...
Baza pod makijaż, którą już raz miałam i sprawdziła się w 100%, jak dla mnie to jest hit, gdyż ta sorayowa jest nieco za ciężka jak dla mnie.
No, to już wszystko ;)
Niedługo recenzja produktów Johna Friedy ;)
Pa ;)